|
BLOG
05 stycznia 2010, 19:15
Remanent polityczny A.D. 2009.
Noworoczne hulanki za nami, czas na podsumowanie tego, co nas w 2009 roku w polityce spotkało. Jak to zwykle bywa pod koniec roku świąteczna atmosfera sprzyjała wyciszeniu, więc tradycyjnie politycy stępili ostrza swoich ocen, a nawet spróbowali zapałać miłością wzajemną. To pewnie po to, abyśmy zapomnieli, co nam w mijającym roku zafundowali, bo przecież rok 2010 to rok wyborczy; najpierw będziemy wybierać prezydenta naszego kraju, a zaraz potem wójtów, burmistrzów, radnych wszystkich szczebli i prezydentów miast.
I nie dziwię się temu wyciszeniu, bo gdy próbuję znaleźć w pamięci to, co wydarzyło się w mijającym roku, to na myśl przychodzą mi same nieprzyjemne rzeczy. Początek 2009-tego zaowocował ostatecznym rozstaniem się Rafała Dutkiewicza z Platformą Obywatelską, czego znakiem było odwołanie przewodniczącej Rady Miejskiej z tej partii. Gwoli krótkiego przypomnienia - problemy zaczęły się jeszcze na początku roku 2008, gdy Rafał Dutkiewicz w sposób jednoznaczny określił się politycznie odmawiając wstąpienia do Platformy Obywatelskiej i wiążąc się z Dolnym Śląskiem XXI. Pozostałą część roku radni miejscy PO i regionalni liderzy tej partii spożytkowali na dokuczaniu Dutkiewiczowi, czytaj: Wrocławiowi, aż wreszcie, na koniec, nie doczytawszy ze zrozumieniem zapisów umowy koalicyjnej- zagłosowali przeciw budżetowi naszego miasta. Efekt był łatwy do przewidzenia- już na początku roku 2009 Klub Radnych Rafała Dutkiewicza przypieczętował zerwanie przez PO umowy koalicyjnej wspomnianym odwołaniem. Potem było już jak u Hitchcocka, zarówno na szczeblu lokalnym, jak i krajowym. Na początek międzynarodową sławą zasłynął Jan Maria Rokita – wywołując globalny konflikt na pokładzie niemieckiego samolotu. Słynne okrzyki „Ratujcie Niemcy mnie biją” stały się kanwą muzycznych hitów, teledysków i dzwonków telefonicznych. Niestety chwały, mam wrażenie, nikomu nie przyniosły. Kolejną aferę wywołała sprawa Tomasza Misiaka, naszego dolnośląskiego senatora, który tak aktywnie pracował nad specustawą stoczniową, że później firma Work Service, której był współwłaścicielem i przewodniczącym rady nadzorczej, otrzymała bez przetargu związany z nią wart kilkadziesiąt milionów kontrakt na doradzanie 8 tysiącom zwalnianych w Gdyni i Szczecinie stoczniowcom. Opozycja zarzuciła senatorowi konflikt interesów i czerpanie prywatnych korzyści z pracy w parlamencie, a Platformie Obywatelskiej, że daleko jej do wysokich standardów, które deklarowała. W odpowiedzi na te zarzuty, pod presją mediów i opinii publicznej Donald Tusk Tomasza Misiaka publicznie zgilotynował. Czy słusznie- osądzi historia. Smaczku sprawie dodała późniejsza afera ze sprzedażą naszej historycznej stoczni inwestorowi, którego nie było. Najpierw z zapartym tchem obserwowaliśmy w mediach heroiczne wysiłki premiera, który OSOBIŚCIE jeździł po świecie i szukał kupca na nasze narodowe dobro. A nawet ponoć osobiście rozmawiał z zainteresowanym zakupem Katarczykiem. Ale jak przyszło co do czego, to okazało się, że nikogo takiego nie ma… Tym po co Donald Tusk jeździł w takim razie do egzotycznych krajów i z kim rozmawiał już się specjalnie media nie interesowały… Pewnym przerywnikiem w tej aferalnej gonitwie były wybory do europarlamentu. Ale pewnie tylko dlatego, że nikt się specjalnie nimi nie interesował. Bo wystarczyło na przykład zliczyć same wielkoformatowe bilbordy choćby europosła Piotra Borysa, a już mogłoby się okazać, że ich koszt przekroczył wielokrotnie dopuszczalne limity kampanijne… Ale to przecież żadna afera w porównaniu z opisanymi wcześniej; tak przecież dzieje się przy okazji niemal każdych wyborów i jakoś nikogo to w naszym praworządnym państwie nie ekscytuje… Na szczęście nasi politycy nie zawiedli i natychmiast pojawiły się ciekawsze wydarzenia. Na naszym stricte lokalnym gruncie głośnym echem odbił się „szlachetny” postępek wicemarszałka Tadeusza Draba, który został skazany prawomocnym wyrokiem za składanie fałszywych zeznań dla obrony pijanego kolegi myśliwego, a do czego się nie przyznał. I znowu główny marszałek z bólem, aczkolwiek zmuszony przepisami prawa, musiał swojego wicemarszałka zdymisjonować. Ale za to w ramach rekompensaty za ten niecny czyn wraz z radnymi koalicji rządzącej w sejmiku zgotował odchodzącemu iście królewskie pożegnanie, przyznając publicznie, że wicemarszałek był dla niego niczym ojciec…. Ponoć później rodzima partia wicemarszałka - PSL, jako partia z największymi tradycjami, chciała sięgnąć nawet do metody zsyłki i wysłać zasłużonego działacza na… Białoruś, jako konsula, ale chyba pragmatyzm zwyciężył po raz kolejny tradycję. I wreszcie na koniec aferalnego roku 2009-tego wybuchła ta największa – afera hazardowa i znowu z dolnośląskimi politykami w rolach głównych. Imiona :Rycho, Zbycho, Zdzicho i nazwiska szefa klubu PO oraz kilku ministrów i wicepremiera przewinęły się w tej największej od czasów objęcia rządów przez ekipę Donalda Tuska aferze przez wszystkie media. Bomba wybuchła pod koniec września i kosztowała stanowisko szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego, ministra sportu Mirosława Drzewieckiego wicepremiera Grzegorza Schetyny i paru innych oraz ujawniła bardzo dyskusyjne powiązania kilku polityków PO z biznesmenami z branży hazardowej. Pewnie również w aferalnej atmosferze zakończy swoją pracę speckomisja do spraw wyjaśnienia afery hazardowej, ale o tym przekonamy się już w roku bieżącym. Coś dziwnie wyszło mi to polityczne podsumowanie. Zacząłem od wydarzenia czysto politycznego – rozpadu koalicji w radzie miejskie i ostatecznym rozwodzie Rafała Dutkiewicza z PO, jednak resztę wypełniły same afery, z dolnośląskimi politykami w rolach głównych… Ale naprawdę trudno znaleźć mi w pamięci coś równie elektryzującego pozytywnie… Wygląda na to, że kłótnie z Rafałem Dutkiewiczem przyniosły Platformie Obywatelskiej ogromnego pecha… Do siego roku 2010 tego! KOMENTARZE
1. 05 stycznia 2010, 20:28 Jednak na koniec roku Platforma poparła kolejny budżet RD, a dzień później Wasz klub zagłosował przeciwko budżetowi marszałka ;) 2. 05 stycznia 2010, 20:40 Rafał Dutkiewicz zaakceptował poprawki klubu PO, choć nie musiał, bo i tak miał większość, a Zarząd Województwa tradycyjnie, ostentacyjnie odrzucił poprawki opozycji, choć mógł je uwzględnić przekazując znak pokoju - oto różnica między samorządowcami, a partyjniakami:) 3. 05 stycznia 2010, 20:56 @Paweł Wróblewski:
"Wygląda na to, że kłótnie z Rafałem Dutkiewiczem przyniosły Platformie Obywatelskiej ogromnego pecha…"
To za tymi wszystkimi "aferami" stał RD? Demiurg czy Lewiatan?
Pozdrowienia w Nowym Roku! 4. 5. 05 stycznia 2010, 21:20 Łukasz
My złożyliśmy poprawki i uwagi do budżetu - PiS nie bo od początku był przeciw
Nasze poprawki były niczym (jeśli chodzi o wielkość wydatków) w porównaniu z poprawkami PO do Budżetu Wrocławia - ale dotyczyły ważnych spraw nieraz ratujących ludzkie życie.
Marszałek odrzucił WSZYSTKIE BEZ WYJĄTKU mówiąc, że były wprawdzie merytoryczne i może niektóre będzie realizował ale nie uznał za stosowne ich uwzględniać w Budżecie.
Jeśli uważasz, że jakikolwiek normalny radny (w gminie, powiecie gdziekolwiek) w takiej sytacji poparł by budżet to ci się dziwię.
Po prostu Łapiński nie dał nam szansy abyśmy poparli ten Budżet
Jeśli uważasz, że to nas zbliża do PiSu - to znaczy że uważasz PiS za synonim normalności. - w odróżnieniu do mnie :) 6. 05 stycznia 2010, 22:32 @ Paweł & Patryk,
Dziękuję za budżetowe wyjaśnienia. Pytając o PiS miałem na myśli także to, co napisał Andrzej Jóźwik.
BTW, czego dotyczyły Wasze poprawki do budżetu? Nie śledziłem tej sesji, więc nie wiem. 7. 06 stycznia 2010, 18:47 Poprawki dotyczyły
1.wydzielenia ze środków na utrzymanie dróg specjalnych funduszy na wycinkę drzew rosnących w pasie drogowym - poza obszarami zabudowanymi oraz scinkę poboczy i tzw malaturę dróg wojewódzkich
2.Przeznaczenia niewielkiej kwoty na budowę chodników na drogach wojewódzkich w miejscowościach gdzie gęsty ruch samochodowy(powyżej średniej dla województwa) nakłada się na ruch pieszych i powoduje poważne (w tym niestety śmiertelne) wypadki
3. funduszy na remont dróg wojewódzkich wybudowanych przez Księżną Mariannę Orańską (skoro obchodzimy jej rok na Dolnym Śląsku)
oraz
4.przeznaczenia dwóch dotacji po dwieście kilkudziesiąt tysięcy złotych na ratunkowe zabezpieczenie i projekt remontu Kościoła w Żeliszowie i dotację dla Legnicy na odbudowę parku miejskiego 8. 06 stycznia 2010, 23:56 Nie bardzo załapałem, dlaczego bliżej nam do PiS :(
Raczej zwróciłbym uwagę na zachowanie się klubu PO w mieście i w województwie. To nie było przecież tak, że cały klub Radnych Miejskich PO chciał popierać budżet w zamian za przyjecie poprawek. "Partyjniacka" część klubu PO dalej była przeciw, ale zwyciężyły głosy rozsądku radnych-samorządowców. W sejmiku "partyjniaccy" radni stanowią niestety większość:(
To kolejy przykład różnic w działaniu "samorządowców" i "partyjniaków". DODAJ KOMENTARZ
|
AUTOR
dr.n.med. specjalista chirurgii ogólnej, prezes stowarzyszenia "Dolny Śląsk XXI", radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego II i III kadencji, Przewodniczący Komisji Polityki Społecznej Zdrowia i Rodziny, Wiceprezes Dolnośląskiej Rady Lekarskiej, Marszałek Województwa Dolnośląskiego w latach: 2004-2006
ARCHIWUM BLOGA
KOMENTOWANE
CZYTANE
1410 (12) Polskie igrzysko (12) KOMENTOWANE
CZYTANE
|
![]() |