|
BLOG
16 sierpnia 2010, 21:56
Polityczne zlecenia w służbie reform....
Coraz ciekawiej rozkręca się „afera plagiatowa”, polegająca na publicznym udowadnianiu metodą „jak nie kijem, to go pałą”, czyli za wszelką cenę i wszelkimi sposobami, popełnienia przez obecnego rektora wrocławskiej Akademii Medycznej plagiatu rozprawy habilitacyjnej, relacjonowana konsekwentnie przez „Gazetę Wyborczą”. Ostatni odcinek, z 11-tego sierpnia, rzuca jednak, mam wrażenie, nowe światło na kulisy i odsłania prawdziwy cel całej rozgrywki. Delikatnie mówiąc jednoznaczne stwierdzenia członków Zespołu ds. Etyki w Nauce przy Ministerstwie Nauki, wobec do tej pory niejednoznacznych wyników wszczętych postępowań i uzyskanych opinii w tej sprawie wzbudziły moje zainteresowanie do tego stopnia, że z uwagą wczytałem się w zamieszczone na stronach Akademii Medycznej (http://www.am.wroc.pl/) oświadczenie oskarżanego Rektora, ustosunkowujące się do stawianych zarzutów. Miażdżące zresztą, w moim przekonaniu w sposób jednoznaczny, argumenty użyte przez wspomniany Zespół.
Wygląda na to, że do tej pory cała „akcja” była prowadzona dość zręcznie-informowano opinię publiczną o poszczególnych, następujących po sobie faktach, sprytnie operując komentarzami, które uwypuklały kwestie mające uwiarygodnić popełnienie przez obecnego rektora Akademii Medycznej we Wrocławiu plagiatu rozprawy habilitacyjnej. Ale teraz wszystko wskazuje na to, że stronie oskarżającej nagle puściły nerwy. Mimo, że badający sprawę na zlecenie Ministerstwa Zdrowia prof. Czesław Stankiewicz z Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku plagiatu się nie dopatrzył, a w chwili obecnej prowadzone jest przez Radę Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej we Wrocławiu wznowione postępowanie habilitacyjne, powołany nagle i niespodziewanie przez minister Kudrycką, na wniosek zresztą jednego z działaczy „Solidarności 80” „Zespół” już sprawę jednoznacznie rozstrzygnął. Nota bene nie wzywając nawet do złożenia wyjaśnień samego zainteresowanego, a do tego NAJPIERW informując o wszystkim media. Profesor Andrzejak o opinii Zespołu dowiedział się od...dziennikarza TVP, a zaraz potem wspomniana opinia ukazała się w „GW”.Tak „niestandardowe” postępowanie w sprawie niezwykle ważnej dla środowiska naukowego nie tylko przecież wrocławskiego, musi rodzić pytania... O co może w tym wszystkim chodzić? Fakt trwającej niemal od początku pierwszej kadencji „rektorowania” prof. Ryszarda Andrzejaka wojny z ekipą „Solidarności 80” jest znany w środowisku akademickim powszechnie. Chyba już wszyscy zżyli się z obecnością paszkwili i pikiet kilku działaczy tego związku przy każdej niemal okazji. Traktowano to jako swego rodzaju lokalny folklor do momentu, gdy niespodziewanie afera nabrała charakteru ogólnokrajowego. Co może być przyczyną takiego obrotu sprawy? Teoria pierwsza: polityczna zemsta Właściwie problemu nie było do momentu konfliktu o EIT+. Dla przypomnienia: rektor Politechniki Wrocławskiej zakwestionował umowę regulującą wartość udziałów i zasady współpracy w spółce o tej nazwie. Był to okres „zmiękczania” Rafała Dutkiewicza przez PO w związku z ogłoszeniem jego politycznej niezależności, więc natychmiast do sprawy włączył się marszałek województwa (PO) i osobiście minister Kudrycka (PO), próbując zniweczyć plany prezydenta Wrocławia-pomysłodawcy i głównego twórcy EIT+, aby podkopać jego lokalny autorytet. Języczkiem uwagi stała się Akademia Medyczna i z pewnością naciskano na rektora Andrzejaka którego głos mógł przeważyć szalę na stronę PO. Jednak Akademia Medyczna wsparła w końcu istnienie EIT+ niwecząc polityczne zapędy Platformy. A że politycy tej partii nie wybaczają łatwo niedyspozycyjności przekonało się już wielu polityków i samorządowców... Teoria druga: Polityczne plany PO – zapowiadana likwidacja habilitacji To właśnie powołany przez Barbarę Kudrycką zespół ds. reformy systemu nauki i szkolnictwa wyższego na początku 2008 roku wystąpił z propozycją uproszczenia kariery naukowej poprzez między innymi likwidację habilitacji. Obecnie rozpętana afera, to nie tylko problem profesora Ryszarda Andrzejaka. To również podważanie autorytetu recenzentów jego pracy: prof. Stanisława Karpiaka biochemika z Akademii Rolniczej we Wrocławiu, prof. Jana Sroczyńskiego kierownika Kliniki Chorób Wewnętrznych i Zawodowych Śląskiej AM i byłego rektora tej Uczelni, prof. Krzysztofa Gabrysia Hematologa z wrocławskiej AM, prof. Witolda Zatońskiego z Instytutu Onkologii w Warszawie, wspomnianego prof. Czesława Stankiewicza z Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku, a w konsekwencji, szczególnie w kontekście miażdżących argumentów prof. Andrzejaka, także autorytetów politycznie dyspozycyjnych członków powołanego przez minister Kudrycką „Zespołu”. To ośmieszenie metod i sposobów prowadzenia przewodów habilitacyjnych i samych habilitacji, a więc kolejny krok do wymuszenia na niechętnych zmianom środowiskach naukowych zgody na pomysły pani minister... Jeśli ta teoria się potwierdzi, to stanie się kolejnym przyczynkiem do uwiarygodnienia widocznego już chyba powszechnie faktu, że metody działania partii politycznych nie różnią się specjalnie i z etyką nie mają wiele wspólnego. PiS miał swojego kozła ofiarnego w walce z korupcją w środowisku lekarskim: dr. G., a wszystko wskazuje na to, że PO chce mieć własnego dla wprowadzenia zmian w szkolnictwie wyższym: Ryszarda A. Choć same pomysły proponowanych reform aprobować można, to na metody ich wprowadzania godzić się nie wolno! Komentarz edytowany przez Paweł L. Wróblewski 1 raz (ostatnio 17 sierpnia 2010, 22:25). Paweł L. Wróblewski
KOMENTARZE
1. 17 sierpnia 2010, 07:26 Pełna zgoda. Dodałbym jeszcze, że bardzo ciekawy jest skład tego zespołu d/s etyki. Profesor Andrzejak to bardzo porządny (niestety?) człowiek i dlatego musi ponieść tego konsekwencje. Musi zrozumieć, że posiadanie własnych wizji, własnego zdania, przedkładanie interesu Akademi Medycznej ponad partykularne interesiki róźnych koterii to w dzisiejszych czasach rzecz nie tylko niepopularna, ale i wręcz bardzo niebezpieczna, a na pewno bardzo szkodliwa. A co do Gazety Wyborczej, to od czasów tzw. „afery" Lwa Rywina, używam jej jako papierka lakmusowego tzn. jeżeli GW pisze, że np. Kowalski ukradł pieniądze - to już żal mi Kowalskiego, bo wiem, że został okradziony. 2. 17 sierpnia 2010, 11:58 Paweł Wróblewski: To również podważanie autorytetu recenzentów jego pracy: prof. Stanisława Karpiaka biochemika z Akademii Rolniczej we Wrocławiu, prof. Jana Sroczyńskiego kierownika Kliniki Chorób Wewnętrznych i Zawodowych Śląskiej AM i byłego rektora tej Uczelni, prof. Krzysztofa Gabrysia Hematologa z wrocławskiej AM, prof. Witolda Zatońskiego z Instytutu Onkologii w Warszawie, wspomnianego prof. Czesława Stankiewicza z Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku...Czyli, jak rozumiem, "branżowcy" stwierdzili, że z habilitacją jest wszystko OK, zaś Komitet Etyki ministerstwa, w której zasiadają, m.in. historyk, fiolozof i socjolog - że to był plagiat. Czy tak? Ale, w takim wypadku, ci pierwsi poświadczyli nieprawdę lub niedopełnili obowiązków... 3. 17 sierpnia 2010, 21:49 Jeden stwierdził, a reszta jest w trakcie, więc pewnie chodziło o nacisk medialny i profilaktykę, gdyby okazalo się, że wszystko jest ok. Ale oczywiście tak, czy siak puszka Pandory-Kudryckiej została otwarta... DODAJ KOMENTARZ
|
AUTOR
dr.n.med. specjalista chirurgii ogólnej, prezes stowarzyszenia "Dolny Śląsk XXI", radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego II i III kadencji, Przewodniczący Komisji Polityki Społecznej Zdrowia i Rodziny, Wiceprezes Dolnośląskiej Rady Lekarskiej, Marszałek Województwa Dolnośląskiego w latach: 2004-2006
ARCHIWUM BLOGA
KOMENTOWANE
CZYTANE
Polityka sondażowa. (12) Polskie igrzysko (12) KOMENTOWANE
CZYTANE
|
![]() |